zupełnie jakbym

obserwuję przypadki
skaczące po otwartym brzuchu
mojej próżnej egzystencji

i widzę jak losowość Tu i Teraz
rozchlapuje malowniczo
resztki moich potarganych rozsądków
kiedy odbijam się w nowej powierzchni
pożądaniem bez opamiętania
na którym osobliwie łamią się poranki

i wrzeszczą do mnie jakieś straszydła
z krawędzi krateru niepokoju
rzucając długie cienie na poszarpane oczywistości
a ja na dnie zdzieram do krwi palce
wygrzebując swoje wygórowane oczekiwania
rozrzucone pośród infantylnych słabości

zupełnie jakbym
ostatnim razem
nie mogę skończyć

wiosna

zieloność wiosny zaczepia moje senne oczy.

wewnątrz małego pudełka, w którym przechowuję poupychane Wątpliwości stało się wyjątkowo ciasno. kwestionuję wszystkie piękne słowa. nieuniknioność rozczarowania odgryza uśmiechy chwilom. myślę, że jestem skażona zbyt wygórowanymi oczekiwaniami.

formuuję same żenujące wnioski. że w ramach odwyku stosuję zamiennie substancje narkotyczne. mimo to chyba znów zaczynam ładnie wyglądać.

muzycznie całodobowo zachwycam się Kaczmarskim. stoję na baczność wyśpiewując słowa. tak bardzo moje.

dwa kroki w przód byłyby przesadą.
zdobywam się na jeden.
póki co.
znów jest dobrze.

cisza w eterze

stawiam ostrożne kroki gęsiego sekunda w sekundę narkotyzując się najbardziej uzależniającą substancją świata. plotąc niebezpieczne sieci zdarzeń, które nie nastąpiły odpowiadam na pytania, które nie padły. jestem bogatsza o nowy organ wewnętrzny, którego uciążliwe skurcze wyznaczają kierunek codziennego umierania.
wczoraj po kilku głębszych znów przyspieszył mi oddech zanim zdążyłam zapanować nad pragnieniami. w konsekwencji dziś raczę się ciszą, która wyjada mi mózg, każdą racjonalną myśl zastępując urojeniem.
a tak poza tym śnią mi się żyletki zawiązane w pętelki.

wciąż wypełniam papiery, które mają mi pomóc znormalnieć.
spędzam dni w oczekiwaniu, że wszystko skończy się po czyjejś myśli.

jutro będę musiała coś zmienić.
nie mogę tylko zdecydować: blond czy czerń.

10/04/2012
rośnie coraz dłuższa lista punktów oczekujących w kolejce o dumnym tytule: do zrobienia. zbliżają się terminy.
powoli bankrutuję na plastrach i bandażach, którymi owijam rozkrwawione kciuki.

dziś po ciszy nastąpiło kilka słów.
Ś. mówi, żebym nie odpowiadała.
A. mówi, żebym nie myślała.
M. mówi, żebym była sobą.

wybieram bycie sobą.